Blog
Fizyka Smoleńska
you-know-who
you-know-who fizyk, pilot z licen. FAA i TC
105 obserwujących 54 notki 741113 odsłon
you-know-who, 18 października 2013 r.

42. Rońdagate, albo kuplet smoleńskich kłamców

12293 360 0 A A A

 

 


 

 

CO  WYDARZYŁO  SIĘ  W  SMOLEŃSKU?

Czasem nieznajomi pytają skąd wiem, co się stało w Smoleńsku; czy był wypadek czy ukrywane przez rząd wybuchy (to taki eufemizm na zamach, którego wytropienie obiecał, jak pisała w lipcu 2010r. Rzeczpospolita, pan A. Macierewicz). 

Specjalistom od aerodynamiki i ośrodków ciągłych nie da się wcisnąć łatwo historyjki o tym, że garnek ściskany osiowo zachowuje się jak keson skrzydła w zderzeniu z masywnym pniem drzewa, zatem samolot  "nie miał prawa", jak mówi prof.  Binienda, rozpaść się w zderzeniu z nierównym terenem błotnistego lasu. Ani że samolot mógł zostać zdetonowany na wysokości 50-60 m (to eskalacja porzedniej wersji tego samego kłamstwa o "obezwładnieniu na 15 metrach"). Nie można ich też przekonać, że potem ten samolot zaczął odkręcać się w połowie, jak długopis (co jest pomyslem dr. Szuladzinskiego), ani że po wybuchu (przepraszam: już teraz po "co najmniej 3 wybuchach") jął kosić lasy podążając jeszcze ok. 1000m do miejsca ostatecznego spadku. O ile wielomilionowa publiczność ma zrozumiałe trudności z orzeczeniem które scenariusze katastrofy są możliwe fizycznie, a które są fałszywą fizyką smoleńską, o tyle naukowcy mają tu sporą przewagę. Jedyny problem, to jak przystępnie wytłumaczyć dlaczego powyższe scenariusze pseudoekspertów klubu sejmowego Macierewicza są błędne, gdyż urągają m.in. zasadzie zachowania pędu. (Ta prosta zasada sformułowana już przez Galileusza, a teraz znana jako 1. prawo dynamiki Newtona, jest z bliżej nieznanych mi powodów szczególnie trudna do opanowania przez wielu inżynierów zespołu A.M.).

Tak opisałbym krótko to skąd wiem, że wybuchy namolnie wciskane publiczności polskiej przez klub Macierewicza są urojeniem. Zrobiłem prostą ocenę wytrzymałości drzewa i skrzydła, jak i dynamiczną rekonstrukcję lotu w półbeczce z urwaną na tym drzewie końcówką lewego skrzydła. Stąd wiem, co się stało - skrzydło zostało przecięte na brzozie i samolot schodząc z kursu zrobił nieuniknioną i nieodwołalną półbeczkę. To zgadza się wg mnie wręcz fantastycznie dobrze z danymi powypadkowymi opisanymi w raportach MAK i KBWLLP: gdzie jakie drzewo zostało przycięte, pod jakim kątem, jak długo samolot leciał i gdzie, a także w jakim ułożeniu w końcu spadł na ziemię.  To mało kontrowersyjne obliczenia fizyczne, korzystające z dosłownie paru danych z rejestratorów wypadkowych (gdyż jakoś te obliczenia trzeba realistycznie rozpocząć), a potwierdzające mnóstwo (dziesiątki)  danych z późniejszego okresu lotu, z których symulacja już nie korzysta tylko z nimi jest porównywana. Te obliczenia dodatkowo, jak się okazało, zgadzają się doskonale z zapisem dźwięku na taśmie cockpit voice recordera (CVR, magnetofonu zapisującego dżwiek w kabinie pilotów i korespondencję radiową słyszaną w słuchawkach). Z dokładnością do drobnego ułamka sekundy wiem, kiedy samolot uderzył w kilka kolejnych kęp drzew przed feralną brzozą na działce Bodina, kiedy uderzył w samą brzozę (tak, bardzo łatwo odnaleźć ją w nagraniu), kiedy przelatywał nad ul. Gubienko a kiedy nad szosą Kutuzowa, i tak dalej. 

Tyle wiem ja. A inni? Jeszcze więcej, gdyż to oni mają wszystkie dowody z dochodzeń: prokuratura, kiedyś duża cywilno-wojskowa komisja, a dziś cywilny zespół Laska. Wiedzą, co się stało nie tylko stąd, że są sami lub konsultują się z naukowcami i inżynierami o sporym doświadczeniu w lotnictwie i w badaniach katastrof lotniczych,  ale też po prostu - z dowodów rzeczowych, które mają priorytet nad obliczeniami i rekonstrukcjami. Nota bene, rekonstrukcji wrakow w historii lotnictwa było tylko kilka i to tylko częściowych, tylko wtedy gdy coś bardzo niedobrego stało się nagle na dużej wysokości i zapisy czarnych skrzynek były albo zagubione, zniszczone, albo całkiem niejednoznaczne.  W przypadku, gdy samolot był całkowicie sprawny przed uderzeniem w przeszkody terenowe (tzw. CFIT), rekonstrukcja jako zbędna strata czasu nie była robiona (zob. np. wytyczne ICAO). Jeśli będziecie rozmawiać z konsultantami Macierewicza twierdzącymi inaczej, to zapytajcie ich czy nawet w najdokładniejszym badaniu wypadku nad Lockerby zrekonstruowano cały samolot czy tylko część kadłuba. Oni twierdzą, że zawsze się rekonstruuje i to cały samolot. To oczywiście nieprawda. 

Zespół Laska, na podstawie faktów zebranych w śledztwie KBWLLP, doskonale ostatnio kontruje dezinformację i pustosłowie zespołu parlamentarnego Macierewicza, pokazując niektóre dowody nam wszystkim: na przykład fotografie skrzydła w którym utkwiły drzazgi brzozy i brzozy, w której utkwiły fragmenty blachy skrzydła.  To nieoceniona pomoc dla tych, ktorzy pytają "skąd wiecie?". Szczerze mówiąc, podziękować możecie za to głównie im samym. Bez starań dr. Laska, jego kolegów i koleżanek, zniecierpliwionych atakami na ich dobre imie pod koniec 2012 r., nie wiem ile czekalibyśmy wszyscy na cud ze strony rządu RP. Czekać i nie robić nic z rosnącym wrzodem teorii spiskowych tak długo, to nie był dobry pomysł. Według mnie, ZL i inne inicjatywy powinny były powstać już cały rok wcześniej.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Nazywam się Paweł Artymowicz, ale wolę tu występować jako YKW.

Kopia bloga i komentarzy w http://fizyka-smolenska.blogspot.com. Mam blog: http://pawelartymowicz.natemat.pl

Latam wzdłuż i wszerz kontynentu amerykańskiego (np. w 2014 r. ponad 50 godzin za sterami i 12 tys. km; zdjęcie w tle: Pacyfik, RWY 24L, 24R, baza Marines Miramar znana z programu i filmu Topgun). Jestem niezłym, szeroko cytowanym profesorem fizyki i astrofizyki (zestawienie ze znanymi osobami poniżej). Mam najwyższe stopnie naukowe nadane przez kilka krajów. Ale cóż, że byłem stypendystą Hubble'a (prestiżowa pozycja fundowana przez NASA) jeśli nie umiałbym nic policzyć i rozwikłać części "zagadki smoleńskiej". To co mowię lub liczę wybroni się samo. Nie mieszam się do polityki, ale gdy polityka zaczyna gwałcić fizykę, a na dodatek moje ulubione hobby - latanie, to bronię tych drugich, obnażając różne obrażające je teorie z zakresu "fizyki smoleńskiej". Zwracam się do was per "drogi nicku", co nie oznacza, że was nie cenię. Wręcz przeciwnie. Zapraszam do obejrzenia wywiadów i felietonow w moim haśle biograficznym na wiki. [Uzupełnienie o wskaźnikach naukowych (za Google Scholar 2014): mam wysoki indeks Hirscha h=30, i10=41, oraz ponad 4 razy wiecej cytowań na pracę niż średnia w mojej dziedzinie - fizyce. Moja liczba cytowań to ponad 4100. Dla porównania, prof. Binienda miał dużo niższy wskaźnik h=14, 900 cytowań oraz 1.2 razy średnia liczbę cytowań na pracę, w dziedzinie inżynierii. Dr Nowaczyk ma w porównaniu ze mną b. mały samodzielny dorobek naukowy, a dr Szuladziński znikome cytowania. Dużo mniejsze osiągnięcia ma też prof. C. Cieszewski: h=17, i10=25, 1252 cytowań]

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • znajomy uprzedzał mnie wiele lat temu co do pisowców, ich małostkowości i mściwości,...
  • pozdrowienia z golden gate bridge, bylem tam wczoraj. informacje o AoA dla wszystkich...
  • @MJ >>>stanzaga nie banowałbym ok, za osobistym wstawiennictwem, tym razem.

Tagi

Tematy w dziale Polityka